Boję się obejrzeć następny horror

A to dlatego że obejrzany ostatnio był tak dobry, a przy tym strasznie smutny, że żałowałbym gdyby następny nadpisał mi się w pamięci. Jeżeli oglądać „Mów do mnie” braci Philippou jako film o psychozie, to seans jest dotkliwy jak lektura “Mężczyzny w jaśminach” Uniki Zürn. Psychoza psychozą, ale ostatnia scena rozstrzyga, że duchy istnieją.

Trigger warning 1: Po obejrzeniu będziesz uprzedzona/y/e, że świetlisty okrąg nie jest tunelem do raju ani też wytworem mózgu w agonii./ Trigger warning 2: W tym horrorze jest dość koszmarna scena rozbijania twarzy. Rozbijanie głowy to duży temat. W “Substancji” Coralie Fargeat było ohydne, pod pozorami krytyki kultu młodości ten film szerzy gerontofobię. Natomiast w przedstawieniu “Biblia” Michała Zadary genialne. Zabijanie Abla przez Kaina polegało na uderzaniu gąbką, nasączoną czerwoną farbą, w głowę leżącego na ziemi człowieka wyciętego z tektury. Dla publiczności dziecięcej to coś jak odbijanie pieczątki, dla dorosłej krwawy mord.

EDIT: Jednak obejrzałem kolejny: “Coś za mną chodzi” D.R. Mitchella. Ten też polecam. Większość akcji to uciekanie przed Tanatosem do Erosa. Seks służy tutaj wystawieniu drugiej osoby na śmierć, żeby odroczyć własną. Przełamaniem tej wizji jest finał. W końcowej scenie parę kochanków łączy właśnie wspólne dostrzeganie grozy, której nie zauważają pozostali przechodnie.

Add comment