Okrucieństwo w Lapvonie

(Na zdjęciu wrotycz. W Lapvonie działa, w zależności od dawki, równie dobrze jako lek, afrodyzjak i trucizna. – fot. TP, lipiec 2025)

Gwałty, kanibalizm, morderstwa, okaleczanie (samego siebie i innych), pedofilia, przemoc psychiczna, rozboje, wyzysk – wszystko to ma miejsce w Lapvonie, lennie z powieści Otessy Moshfegh.

Książka jest okrutna również pod innym względem: w opisanym świecie nie ma niczego stabilnego. Oba aspekty, przemoc i niestabilność, wzajemnie się wzmacniają.

Nie ma znanej bohaterom prawdy, która byłaby dla nich podporą i płaszczyzną, na której mogliby budować porozumienie z innymi. Zabiegiem powtarzanym przez autorkę jest sprawozdawanie wydarzeń zgodnie z wiedzą bohaterów, a po jakimś czasie wtrącanie opisu faktycznego przebiegu wypadków. Dotyczy to na przykład okoliczności w jakich Marek traci matkę i regularnego plądrowania wioski przez zbójców. A kiedy czytelnik już się przyzwyczai, że na prawdziwą relację musi poczekać aż głos zabierze wszystkowiedząca narratorka, ta objaśnia odzyskanie wzroku przez wioskową wiedźmę wprawieniem sobie przez nią nowej pary oczu, wyłupionych koniowi. Własne gałki wiedźma przechowuje odtąd zawinięte w szmatkę – autorka nie szczędzi nam takich szczegółów.

Hierarchia społeczna i religia wprawdzie istnieją, poddani i wierni są wyzyskiwani jak Pan Bóg – rzekomo – przykazał. Ale w Lapvonie dochodzi do całkowicie niewiarygodnych awansów społecznych i mezaliansów. Treść biblii pozostaje bliżej nieznana nie tylko owczarzowi, który bynajmniej nie utożsamia Bożego Narodzenia z obchodzeniem narodzin Chrystusa, ale również księdzu. Zresztą zapowiada się, że dotychczasowego Zbawiciela wkrótce zastąpi nowy.

Więzi międzyludzkie okazują się zupełnie nietrwałe, a tam gdzie można byłoby się ich spodziewać (jak pomiędzy ojcami a synami lub pomiędzy małżonkami) panuje przeważnie, w najlepszym wypadku,  niechęć. Najczulszy afekt łączy pasterza z owieczkami, które sprzedaje na rzeź. Jeżeli dwóch chłopców, znających się od lat, idzie w góry oglądać ptasie gniazda (ale nie myślicie chyba, że te gniazda naprawdę tam były?), to jeden drugiego zrzuca ze skały. Nie spotka go zresztą za to żadna kara ze strony ojca ofiary – przeciwnie, zajmie po prostu jej miejsce we dworze. Informacja o głębokim zaufaniu łączącym księcia Wilhelma z księdzem jest dobrym prognostykiem zamachu proboszcza na jego pana.

Odmalowanie przez Moshfegh scenerii, w której umieszcza akcję, bez dbałości o historyczne realia,  jest efektywne (warunki życia w średniowieczu nie są tematem, ani nawet szczególnie istotnym kontekstem w tej powieści, więc nie poświęca czasu na ich studiowanie), ale przede wszystkim uniwersalizuje przedstawiony świat. Zabiegiem znoszącym dystans pomiędzy Lapvoną a naszą rzeczywistością, jest również wprowadzanie współczesnych, potocznych sformułowań – na przykład Wilhelm „ma deprechę”. Do dyskusji, czy „Lapvona” oraz „Rok relaksu i odpoczynku” tej samej autorki, książka która toczy się współcześnie w nowojorskim światku artystycznym, nie są czasem o tym samym.

Moshfegh destabilizując w Lapvonie wszystko co się da utrudnia życie nie tylko swoim bohaterom, ale również podnosi poprzeczkę sobie jako autorce. Jej kunszt przejawia się między innymi tym, że pozbawiając bohaterów orientacji w świecie jest w stanie zbudować absurdalną, ale spójną fabułę. Jej węzłowym momentem jest sytuacja, w której dwóch ojców wymienia się synami (żywym za martwego), z których żaden nie jest (biologicznym) synem któregokolwiek z nich – i wynika to z wcześniejszego przebiegu wydarzeń.

Wyróżniającą się postacią staje się Grigor. On jeden doświadcza deziluzji, jasno dostrzega strukturę władzy i swoje w niej miejsce, zaczyna kochać. Niczego to nie zmienia w zewnętrznym świecie (“To były oczywiście mrzonki. Kto by tam chciał go słuchać? Nie było nawet szans by porwać za broń…”), ale przynajmniej ukazana zostaje ścieżka mentalnej emigracji. Taki byłby pozytywny wniosek. Ale być może przemiana Grigora pokazuje tylko, że z kipieli traum i przemocy może wyłonić się cokolwiek (podobnie przypadkowa jest finałowa zmiana władzy w Lapvonie).

___

A tutaj o “Lapvonie” z innej perspektywy.

Add comment